środa, 31 marca 2010
Ja, ja i... miłość
Czasami wiecie ja poprostu nie wiem co robić widzę go i ja jestem bardzo niemiała. No, ale tak od początku. Na korytażu tak mniej więcej na początku mojeko roku szkolnego w nowym gimnazjum zobaczylam chlopaka. Ale wiecie nie takiego zwyklego, bo mój typ to liczna czupryna blond. I zauroczenie. Ale, że chlopak jak z magazynu z gwiadami to wszystkie panny za nim szaleją. I tak mniej więcej po 2 miestącach zamienilam z nim jedno zdanie. Na stolówce byly wszystkie miejsca zajęte, a na końcu sali stało pianino i usiadlam przy nim aby w spokoju zjeć obiad. A on się zapytal, skąd wytrzasnelysmy takie fajy stól, a ja na to, że z nieba nam spadl. Naszej malej znajomosci by bylo tyle gdyby nie to, ze wystartowalam w castingu na koncert w sali widowiskowej naszego miasta. On też wzioł udział i zagrał na pianinie. Bym tego nie podkresliła gdyby nie to, że ja również gram na tym instrumencie. No tam nasza rozmowa nie przebiegła zbyt intensywnie. Kilka dni wczesniej kręcilimy lip dub'a i no spodobał mi się chłopak z 3 GIMNAZJUM!!!!!! Ja jestem w 1, ale tak zbudowanego ciała to zapewniam,że niewidzieliscie. Abika, no tak skąd Abika. Moja siostra cioteczna jak była mała tak do mnie mówi>ła i tak to się u nas w rodzinie przyjelo. Posluguje się tą ksywą bo wszkole nikt pod nią mnie nie zna. To dzis na tyle papa.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń